Nowe obiady w szkolnych stołówkach na Podkarpaciu od 1 września
Od 1 września w szkołach i przedszkolach na Podkarpaciu zaczynają obowiązywać nowe zasady żywienia zbiorowego. Co najmniej raz w tygodniu dzieci dostaną obiad na bazie nasion roślin strączkowych bez produktów odzwierzęcych, a zupy co najmniej dwa razy przygotowane na wywarach warzywnych. Wprowadzenie zmian to dla samorządów kolejne zadania bez dodatkowej dotacji, a politycy PiS podczas konferencji w Rzeszowie mówią o rosnących kosztach placówek.
Już 1 września obiady wydawane w szkolnych stołówkach na Podkarpaciu zostaną objęte nowymi, ministerialnymi zasadami. Przepisy zmieniające zasady żywienia zbiorowego resort zdrowia podpisał jeszcze zimą, a obejmą one placówki w całym kraju — od wielkich miast, jak Rzeszów, Przemyśl, Krosno czy Tarnobrzeg, po najmniejsze gminy. Dla rodziców kluczowe jest to, co w praktyce trafi na talerze ich dzieci, a dla samorządów — kto za to zapłaci.
Co się zmieni w jadłospisie
Nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia z 16 lutego 2026 r., opublikowane w Dzienniku Ustaw jako poz. 197, zastępuje obowiązujące od dekady przepisy „sklepikowe”. Najważniejsza zmiana to obowiązek podania co najmniej raz w tygodniu obiadu na bazie nasion roślin strączkowych, przyrządzonego bez żadnych produktów odzwierzęcych. To jednak nie oznacza pożegnania z mięsem — wręcz przeciwnie, w każdym tygodniowym jadłospisie musi znaleźć się dwie porcje świeżego mięsa oraz co najmniej jedna porcja ryby.
Zupy co najmniej dwa razy w tygodniu mają być gotowane na wywarach warzywnych, choć w pozostałe dni wywary mięsne pozostają dozwolone. Ograniczona zostanie także liczba potraw smażonych — maksymalnie dwie w tygodniu, a do smażenia dopuszczalny ma być wyłącznie rafinowany olej rzepakowy lub oliwa. Nowością jest obowiązek przygotowania roślinnej alternatywy dla uczniów niespożywających produktów odzwierzęcych w dni, gdy w menu pojawia się mięso lub ryba. Woda ma być napojem pierwszego wyboru, a produkty z zamkniętego katalogu — od pieczywa po słodkie płatki — muszą spełniać limity zawartości cukru, soli i tłuszczu.
Samorządy: kolejne zadanie bez pieniędzy
Zmiany nie wchodzą w próżnię. W piątek przed rozpoczęciem roku szkolnego w Rzeszowie odbyła się konferencja podkarpackich polityków PiS, którzy krytykowali zarówno reformę programową „Kompas Jutra”, jak i właśnie nowe zasady żywienia. Posłanka Ewa Leniart wskazywała, że dostosowanie jadłospisów, zakupów i umów z firmami cateringowymi oznacza dla szkół nowe obowiązki, na które państwo nie przekazało środków.
– Wiąże się to z dodatkowymi kosztami po stronie organów prowadzących szkoły. Na to szkoły nie otrzymują żadnych środków finansowych – mówiła posłanka.
Podobne wątpliwości zgłaszał wicemarszałek województwa podkarpackiego Karol Ożóg, który zwracał uwagę, że nowe menu wymaga także przeszkolenia pracowników kuchni. Jak argumentował, dzieci niekoniecznie będą chciały sięgać po dania z diety bezmięsnej i zupy na warzywnych wywarach, dlatego posiłki muszą pozostać smaczne i atrakcyjne. Radna sejmiku Kamila Piech mówiła natomiast o kosztach zmian w stołówkach w szerszym kontekście obciążeń nakładanych na samorządy.
Skąd ta zmiana
Za nowymi przepisami stoi troska o dietę dzieci, która — jak pokazują badania — odbiega od zaleceń ekspertów. Przytaczane przez Polską Agencję Prasową wyniki badania PITNUTS 2024 wskazują na zbyt małe spożycie warzyw, ryb i roślin strączkowych oraz niedobory błonnika, wapnia i witamin D i E, przy nadmiernym udziale cukru w diecie. Resort zdrowia wpisuje nowe zasady w założenia tzw. diety planetarnej, łączącej troskę o zdrowie z ograniczeniem wpływu żywienia na środowisko.
Ministerstwo nie przewidziało jednak osobnej dotacji na wdrożenie nowych wymogów. Wsparciem mają być bezpłatne jadłospisy, przepisy i materiały udostępniane przez Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej, a ewentualne dodatkowe koszty organizacji żywienia — w tym zmiany stawek za obiady — pozostaną w gestii placówek i ich organów prowadzących.
Zmiany to nie tylko talerz
Nowe zasady żywienia to jeden z elementów szerszych zmian, które od 1 września obejmą polską szkołę. Wraz z rokiem szkolnym startuje obowiązkowa edukacja zdrowotna, wdrażane są kolejne etapy reformy programowej „Kompas Jutra”, a placówki wprowadzą też nowe regulacje dotyczące korzystania z telefonów. Rodzice mogą się zatem spodziewać, że najbliższe miesiące upłyną pod znakiem adaptacji do nowych zasad — także tych przy szkolnym talerzu.
Źródła
- Ministerstwo Zdrowia — komunikat o rozporządzeniu „sklepikowym”
- Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej — nowe rozporządzenie a żywienie w przedszkolu i stołówce szkolnej
- Polskie Radio Rzeszów — PiS krytykuje reformę „Kompas Jutra”
- To Rzeszów — podkarpacki PiS krytykuje reformę; sprawdzamy zarzuty
- Rzeszów News — materiał źródłowy o nowych zasadach w stołówkach
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Rzeszowie.
Powiązane materiały
Weekend w Rzeszowie: deszczowy piątek, potem do 19 stopni
Mieszkańcy Rzeszowa muszą przygotować się na pogodowy kontrast w weekend 25-27 września. Piątek przyniesie duże zachmurzenie i przelotny deszcz przy około 17 stopniach, ale już sobota ma być bez opadów, a niedziela z temperaturą do 19 stopni okaże się najprzyjemniejszym dniem. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej potwierdza, że po dynamicznym tygodniu z chłodnym powietrzem z północnego zachodu w weekend nadejdzie poprawa.
Pogoda w Rzeszowie 24 września: pochmurno, 15 stopni
Mieszkańców Rzeszowa czeka w czwartek 24 września typowo jesienny dzień – pochmurny, bez opadów i z temperaturą maksymalnie 15 stopni Celsjusza. W nocy termometry pokażą około 10 stopni, a zachodni wiatr osłabi odczucie ciepła. To ostatni spokojny dzień przed deszczowym piątkiem i wyraźnym ociepleniem w niedzielę oraz poniedziałek.
Niż demograficzny pustoszy szkoły. Ekspert z Rzeszowa ostrzega
1 września na Podkarpaciu naukę rozpoczęło ponad 287 tysięcy uczniów, ale demografia działa na polską oświatę jak silny odpływ. Jak ostrzega prof. Ryszard Pęczkowski z Uniwersytetu Rzeszowskiego, w przedszkolach jest w tym roku około 90 tysięcy dzieci mniej, a małe placówki znikają z mapy kraju w niespotykanym dotąd tempie. Sprawdzamy, co ten trend oznacza dla uczniów, nauczycieli i samorządów.