Stal Rzeszów przed kluczowym meczem w Ostrowie. Kasprzak: nie liczymy, walczymy
Czwarte miejsce w tabeli, bilans bramkowy na minusie i trzy mecze do końca sezonu zasadniczego. Dakar Development Stal Rzeszów wciąż zachowuje szanse na awans do fazy play-off Metalkas 2. Ekstraligi, ale każda kolejka będzie teraz rozstrzygająca. Menedżer drużyny Krzysztof Kasprzak, dla którego to pierwszy sezon w roli szkoleniowca, studzi nastroje i podkreśla, że w klubie nikt nie zamierza przeliczać tabeli — liczy się tylko najbliższe starcie z Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski.
Cztery punkty dzielą Development Dakar Stal Rzeszów od strefy spadkowej i sześć od podium. W tabeli Metalkas 2. Ekstraligi po 11 kolejkach rzeszowianie zajmują czwarte miejsce z dorobkiem 12 punktów, ale bilans bramkowy (-1) pokazuje, jak cienka jest granica między sukcesem a rozczarowaniem w tym sezonie. Do końca fazy zasadniczej pozostały trzy mecze, a każdy z nich może zmienić układ sił w walce o awans do play-off.
Menedżer Krzysztof Kasprzak w rozmowie z Przeglądem Sportowym stanowczo ucina jednak wszelkie spekulacje i matematyczne kalkulacje. Były reprezentant Polski i uczestnik cyklu Grand Prix podkreśla, że w klubie nikt nie wybiega w przyszłość. Najbliższym wyzwaniem, które pochłania całą uwagę sztabu szkoleniowego i zawodników, jest wyjazdowe starcie z Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski, zaplanowane na 31 lipca.
Czytaj teżBalonowe MŚ w Krośnie: Amerykanin liderem przed finałemSezon kontuzji i zawieszeń
Gdyby nie pech, rzeszowianie mogliby dziś znajdować się w znacznie lepszym położeniu. Kasprzak otwarcie przyznaje, że zespół przez kontuzję kapitana Oskara Fajfera stracił w tym sezonie od pięciu do sześciu punktów. Do tego doszło dziewięciomiesięczne zawieszenie Rasmusa Jensena nałożone przez duńską federację – cios, który osłabił formację seniorską w newralgicznym momencie rozgrywek.
Mimo tych przeciwności Stal Rzeszów pokazała charakter. W połowie lipca, jadąc bez swojego lidera, zdołała pokonać u siebie INNPRO ROW Rybnik 47:43, udowadniając, że potrafi walczyć nawet w osłabionym składzie. To właśnie takie zwycięstwa — zdaniem Kasprzaka — budują mentalność drużyny i pozwalają z optymizmem patrzeć w ostatnie tygodnie sezonu.
Znajomość toru już niegrająca roli
W kontekście nadchodzącego meczu w Ostrowie wielu obserwatorów wskazuje na atut Stali: zarówno Michał Szczepaniak, jak i Francis Gusts reprezentowali w przeszłości barwy miejscowego klubu i doskonale znają tamtejszy owal. Krzysztof Kasprzak studzi jednak te oczekiwania. Jego zdaniem współczesny żużel zmienił się na tyle, że przewaga płynąca z tradycyjnej znajomości toru należy już do przeszłości.
— Dzisiaj trudno mówić o jakimkolwiek atucie wynikającym z tego, że ktoś kiedyś jeździł na danym torze. Metalkas 2. Ekstraliga jest obecnie na tak wysokim poziomie, że o wyniku decydują przede wszystkim forma dnia, odpowiednie przygotowanie i szybkość motocykla — tłumaczy były reprezentant Polski. — Opowieści o ogromnym atucie własnego toru moim zdaniem dawno straciły na znaczeniu. Dzisiaj nawet młodzi zawodnicy potrafią wygrywać biegi z mistrzami świata. Liczy się tylko to, kto danego dnia będzie najlepiej przygotowany.
Nowa rola, partnerskie podejście
Obecny sezon jest dla Krzysztofa Kasprzaka debiutem w roli menedżera. Były uczestnik Grand Prix przyznaje, że wejście w nową funkcję wiązało się z emocjami, jakich nie spodziewał się po latach kariery zawodniczej. Najbardziej zaskoczyło go — jak sam mówi — dziwne uczucie podczas pierwszego treningu, gdy zamiast słuchać poleceń, to on musiał wydawać dyspozycje. Już po kilku tygodniach wszystko stało się jednak naturalne.
Kasprzak konsekwentnie buduje atmosferę opartą na partnerstwie, a nie hierarchii. Nie zamierza być szkoleniowcem, który kontroluje każdy ruch swoich podopiecznych. — Staram się pracować z zawodnikami dokładnie tak, jak sam chciałbym być traktowany przez menedżera. Nie chcę im przeszkadzać ani nadmiernie ingerować w ich pracę. Mam wrażenie, że zawodnicy to doceniają i odwdzięczają się dobrą jazdą — dodaje menedżer.
Co dalej?
Po wyjeździe do Ostrowa Stal czeka jeszcze domowy mecz, który zakończy sezon zasadniczy. Wiele wskazuje na to, że o awansie do play-off zadecydują szczegóły – jeden punkt, jeden wygrany bieg, jedno udane wejście w start. Krzysztof Kasprzak i jego podopieczni robią wszystko, by to oni znaleźli się po właściwej stronie tych cienkich granic. Na razie w Rzeszowie nikt nie zamierza oglądać się na rywali ani przeliczać tabeli. Zgodnie ze słowami menedżera: najpierw Ostrów, potem kolejne wyzwania. Dopiero na mecie przyjdzie czas na podsumowania.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Rzeszowie.
Powiązane materiały
Polonia Piła 48:42 ze Stalą Rzeszów. Rewanż 18 września
W niedzielę 30 sierpnia na pilskiej Asta Arenie Pronergy Polonia Piła pokonała Dakar Development Stal Rzeszów 48:42 w pierwszym meczu półfinału play-down Metalkas 2. Ekstraligi. Rzeszowianie przegrali początek, ale w drugiej części meczu odrobili większość strat dzięki rezerwom taktycznym. Przed rewanżem 18 września w Rzeszowie „Żurawie” mają do odrobienia sześciopunktową stratę. Kluczową rolę odegrał kapitan gospodarzy Wiktor Jasiński, który w ostatnim wyścigu uratował Polonii remis 3:3.
Stal Rzeszów przegrała w Pile 42:48, rewanż otwarty
**Dakar Development Stal Rzeszów** przegrała 42:48 z **Polonią Piła** w pierwszym meczu fazy play-down o 5. miejsce **Metalkas 2. Ekstraligi**. Gospodarze z Piły wykorzystali atut własnego toru i długo kontrolowali wynik, ale rzeszowianie w drugiej części zawodów odrobili znaczną część strat. Rewanż zaplanowano na 18 września o 18:00 w Rzeszowie, a sześciopunktowa zaliczka Polonii sprawia, że dwumecz pozostaje całkowicie otwarty.
Stal Rzeszów przegrała w Pile 42:48. Rewanż 18 września
W pierwszym meczu fazy play-down Metalkas 2. Ekstraligi Stal Rzeszów przegrała na wyjeździe z Polonią Piła 42:48. Gospodarze po zaciętym spotkaniu wypracowali sześciopunktową zaliczkę przed rewanżem, który odbędzie się 18 września w Rzeszowie. Zwycięzca dwumeczu zapewni sobie utrzymanie, przegrany będzie musiał bronić ligowego bytu w barażu.