Nielegalny biwak w Bieszczadach. Ucieczka przed Strażą Graniczną
Nielegalny biwak w Bieszczadzkim Parku Narodowym. Dwaj turyści wpadli dzięki kamerom termowizyjnym, ucieczkę skończyli przy śmietnikach. Mandaty po 500 zł.
Nowoczesny sprzęt, jakim dysponują polskie służby, nie zostawia wiele miejsca na ukrycie się w rejonie przygranicznym. Przekonali się o tym dwaj turyści, którzy 25 sierpnia późnym wieczorem rozbili namiot i rozpali ognisko na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego — w miejscu, gdzie obie te czynności są surowo zabronione. Ich nocny wypoczynek zakończył się ucieczką w głąb lasu, kuriozalną kryjówką i mandatami.
Ucieczka w głąb lasu i kryjówka między koszami
Do zdarzenia doszło w rejonie przygranicznym, na obszarze chronionym parku narodowego. Funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Ustrzykach Górnych, realizując zadania związane z ochroną granicy państwowej, zauważyli w kamerach termowizyjnych podejrzany ruch — dwie osoby rozbiły namiot i rozpaliły ognisko, mimo że obowiązuje tam całkowity zakaz takich aktywności. Mundurowi natychmiast wyruszyli na miejsce, by sprawdzić, czy sytuacja nie ma związku z nielegalnym przekroczeniem granicy.
Czytaj teżRzeszów: cofnęła mustangiem w volvo i odjechała. Policja szuka świadkówNa widok zbliżających się funkcjonariuszy mężczyźni porzucili obozowisko i rzucili się do ucieczki w głąb lasu. Służby szybko jednak wytropiły uciekinierów. Jak relacjonował rzecznik Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej:
– W wyniku podjętych poszukiwań dwaj obywatele Polski zostali odnalezieni, ukrywali się między koszami na śmieci. Jak się okazało, byli to mieszkańcy województw mazowieckiego oraz zachodniopomorskiego, którzy postanowili pobiwakować w atrakcyjnym przyrodniczo terenie – przekazał kpt. SG Piotr Zakielarz, rzecznik prasowy Komendanta Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.
Mandaty po 500 zł i sprzątanie obozowiska
Mężczyźni tłumaczyli, że chcieli po prostu spędzić noc w otoczeniu bieszczadzkiej przyrody. Dla strażników nie zmieniało to jednak niczego: biwakowanie i rozpalanie ognisk poza miejscami wyznaczonymi na terenie parku narodowego stanowi naruszenie przepisów ustawy o ochronie przyrody. Każdy z turystów został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 zł.
Zanim opuścili rejon, musieli jeszcze uporządkować swoje obozowisko i zagasić ognisko. To nie pierwsza w tym sezonie interwencja służb w bieszczadzkiej strefie przygranicznej — wcześniej mandatami kończyło się m.in. nielegalne wejście turystów na pas drogi granicznej. Teren położony bezpośrednio przy granicy państwowej jest stale monitorowany, a naruszenia zasad są tam wykrywane znacznie szybciej, niż mogłoby się wydawać amatorom „dzikiego” wypoczynku.
O czym pamiętać przed noclegiem w Bieszczadach
- Biwakuj wyłącznie w miejscach wyznaczonych. Na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego rozbijanie namiotów i rozpalanie ognisk poza wyznaczonymi polanami i bazami namiotowymi jest bezwzględnie zakazane.
- Przepisy wynikają z ustawy o ochronie przyrody. Naruszenie zakazu to wykroczenie, za które grozi mandat — w tym wypadku po 500 zł dla każdego z turystów.
- Rejon przygraniczny jest stale kontrolowany. Praca kamer termowizyjnych i nocnych patroli sprawia, że obecność osób w strefie nadgranicznej nie pozostaje niezauważona.
- Po sobie trzeba posprzątać. Zanim ukarani turyści opuścili teren, musieli uporządkować obozowisko i zgasić ognisko — tak jak w każdej górskiej czy leśnej przestrzeni.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Rzeszowie.
Powiązane materiały
Bieszczady. Park ostrzega: susza i ogniska grożą pożarem połonin
W Bieszczadzkim Parku Narodowym wysuszona roślinność i brak opadów stworzyły ekstremalne zagrożenie pożarowe, a mimo to turyści coraz częściej biwakują na dziko i rozpalają na szlakach kuchenki. Zastępca dyrektora parku Przemysław Wasiak ostrzega, że jeden podmuch wiatru może przenieść płomień na suche trawy i zapalić połoninę, a pożar na wysokości ponad tysiąca metrów byłby wyjątkowo trudny do ugaszenia.
9-latek na hulajnodze po jezdni w Laszkach. 1000 zł mandatu dla matki
W miejscowości Laszki w powiecie jarosławskim policjanci przerwali jazdę 9-latka, który hulajnogą elektryczną poruszał się wprost po jezdni, gdzie auta jeżdżą do 50 km/h. Chłopiec nie miał karty rowerowej ani innych wymaganych uprawnień. Jego matka, właścicielka jednośladu, została ukarana mandatem w wysokości 1000 zł, a hulajnoga trafiła na policyjny parking.
Krosno bliżej S19. Otworzono rondo turbinowe i dwa wiadukty
Krosno wykonało kolejny krok w stronę drogi ekspresowej S19. W czwartek 27 sierpnia kierowcom udostępniono dwujezdniowy odcinek drogi klasy G z dwoma wiaduktami nad linią kolejową nr 108 oraz największe w mieście rondo turbinowe o średnicy 65 metrów. Inwestycja za ponad 55 mln zł to pierwszy element łącznika, który docelowo wyprowadzi ruch w kierunku Bieszczad poza zatłoczone ulice i połączy cały subregion z ekspresówką.