Alerty RCB w pracy: firmy w Rzeszowie bez jasnych procedur
Wrześniowe alarmy o zagrożeniu z powietrza pokazały, że firmy i instytucje w Rzeszowie reagują na alerty RCB zupełnie różnie – od pełnej ewakuacji po normalne funkcjonowanie. Pracodawcy i związkowcy alarmują, że brakuje jednolitych procedur, a odpowiedzialność za bezpieczeństwo pracowników wciąż spoczywa wyłącznie na barkach szefów firm.
Wrześniowe alarmy o zagrożeniu z powietrza obnażyły lukę w polskich przepisach dotyczących bezpieczeństwa w miejscu pracy. Gdy 17 września nad zachodnią Ukrainą pojawiły się rosyjskie drony, a jeden z nich spadł zaledwie 4 kilometry od polskiej granicy, w województwach podkarpackim i lubelskim zawyły syreny alarmowe, a telefony mieszkańców Rzeszowa i regionu zawibrowały od powiadomień Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Instytucje reagowały skrajnie różnie
Reakcje lokalnych placówek były rozbieżne. Podczas gdy Urząd Wojewódzki i część szkół podstawowych sprawnie ewakuowały ludzi do podziemi i szatni, w innych placówkach oświatowych lekcje toczyły się bez przerwy. Dyrektorzy szpitali w Rzeszowie i Lublinie celowo wstrzymali się od ewakuacji, uznając, że dla dobra pacjentów bezpieczniejsze będzie kontynuowanie pracy. Ten chaos pokazał, że każda instytucja i firma musi obecnie radzić sobie sama, bez jednolitych wytycznych na wypadek podobnych zdarzeń.
Czytaj teżRzeszów: druga linia spalarni PGE ruszyła. Instalacja kosztowała ponad 362 mln złPrawna luka grozi paraliżem lub odpowiedzialnością karną
Zgodnie z Kodeksem pracy to pracodawca odpowiada za bezpieczeństwo i higienę w zakładzie, a w razie bezpośredniego zagrożenia życia musi wstrzymać pracę i ewakuować załogę. Problem w tym, jak interpretować ten obowiązek w kontekście alertów RCB. Tomasz Piotrowski, generał broni w rezerwie i przewodniczący Platformy Bezpieczeństwa i Obronności Pracodawców RP, zwraca uwagę, że nie wiadomo, czy sam SMS o „aktywności lotnictwa” lub „niezidentyfikowanym obiekcie” rodzi obowiązek wstrzymania pracy zakładu, który niesie ze sobą konkretne koszty.
Piotrowski ostrzega przed dwiema skrajnościami: z jednej strony szefom firm grozi odpowiedzialność karna za zignorowanie alertu, jeśli dojdzie do tragedii, z drugiej – samowolne przerywanie pracy przez pracowników na dźwięk powiadomienia może regularnie paraliżować gospodarkę. Ekspert apeluje o ścisłą koordynację sektora prywatnego ze służbami państwowymi, by uniknąć sytuacji, w której „każdy podmiot prowadzi własną wojnę”.
Związkowcy i pracodawcy czekają na jeden komunikat
Bartłomiej Mickiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, przyznaje, że do centrali związku spływają niepokojące sygnały, zwłaszcza ze wschodnich regionów Polski – pracownicy po prostu nie wiedzą, jak się zachować. Mickiewicz podkreśla, że związki zawodowe nie zamierzają zastępować odpowiednich służb ani organizować własnych akcji informacyjnych, a ogólne procedury nie są komunikowane przez władze centralne w jednolity sposób.
Główny Inspektor Pracy Janusz Krasoń przyznaje, że infolinia Państwowej Inspekcji Pracy odbiera już pytania od zagubionych pracodawców i pracowników. Inspekcja deklaruje analizę zjawiska i pracę nad wytycznymi, a na razie radzi firmom przegląd dróg ewakuacyjnych, aktualizację szkoleń z pierwszej pomocy oraz odświeżenie procedur przeciwpożarowych.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zajmuje jednak inne stanowisko. Wiceszef resortu Wiesław Leśniakiewicz potwierdził, że MSWiA nie pracuje obecnie nad żadnymi specjalnymi wytycznymi dla pracodawców na wypadek ataku z powietrza. Jak stwierdził, to pracodawca musi samodzielnie przeanalizować miejsca ewentualnego schronienia i w razie zagrożenia wskazać pracownikom bezpieczne miejsce, posiłkując się wiedzą inspektorów ochrony przeciwpożarowej.
Dopóki na styku prawa pracy i zarządzania kryzysowego pozostaje szara strefa, firmy w Rzeszowie i regionie muszą same decydować, jak reagować na kolejne alerty RCB – bez jednolitych zasad określających, kiedy wstrzymać pracę i gdzie kierować pracowników.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Rzeszowie.
Powiązane materiały
180 mld zł na sieci energetyczne. Zapowiedź z konferencji w Rzeszowie
Podczas XI konferencji „Bezpieczeństwo energetyczne – filary i perspektywa rozwoju” w Rzeszowie wiceminister energii Konrad Wojnarowski poinformował o planowanych do 2035 roku inwestycjach w wysokości 180 mld zł w sieci przesyłowe i dystrybucyjne. Dwudniowe wydarzenie na Politechnice Rzeszowskiej zgromadziło ponad stu przedstawicieli rządu, biznesu i nauki, rozmawiających o odporności polskiego systemu energetycznego.
Druga linia spalarni w Rzeszowie działa. Moce: 180 tys. ton
PGE Energia Ciepła oddała do eksploatacji drugą linię Instalacji Termicznego Przetwarzania z Odzyskiem Energii w Elektrociepłowni Rzeszów. Inwestycja za ponad 362 mln zł podnosi roczne moce przerobowe o 80 tys. ton, do 180 tys. ton odpadów komunalnych, i zwiększa produkcję ciepła oraz energii elektrycznej dla miasta.
Giełda pracy dla osób z niepełnosprawnościami w Rzeszowie
W czwartek 24 września w Rzeszowie odbyła się Giełda Pracy dla osób z niepełnosprawnościami. Uczestnicy spotkali się z pracodawcami z kilku branż i ekspertami instytucji wsparcia. Wydarzenie zorganizował rzeszowski oddział Fundacji Aktywizacji Zawodowej Osób Niepełnosprawnych FAZON w Zakładzie Aktywności Zawodowej Gastro Event przy alei Tadeusza Rejtana 1F.